Ludzie z wartościami.

Piszą więc, że żyjemy w świecie bez wartości. Jacyś my. Wszystko jest powierzchowne, nic nie warte, przytaczają tyle przykładów z życia jakichś ludzi. Nas. Jakiś innych Ich. A oni są ponad tym wszystkim, mają głębokie więzi ze światem, z mityczną, świetlaną przeszłością, złotymi czasami, gdy żyło się prawo i syto, zgodnie z ich wartościami. Pojawiają się w grupkach, nawzajem lajkując swoje teksty o tym, jak wstrętny jest świat, który ich otacza, jak bardzo są niezrozumiani, jak lepsi niż to się komu zdaje i śni. Bystrzy, głębocy, krystaliczni. Górskie potoki.

Przeżywam rozczarowanie spotykając ich w realu. Mijam obojętnie te cięte diamenty, te czyste krynice prawiące o swojej nieskończonej, a przynajmniej większej od innych, wrażliwości. Czuję się znowu jak nauczycielka gimnazjum, która wchodzi do klasy przepełnionej pępkami świata dumnymi ze swojej ignorancji. Czasem znajduję wyjątek, który mówi o swojej pasji, zamiast bezustannie porównywać się z innymi. Dzieje się to jednak niezbyt często.

Trzeba być człowiekiem.

Bo ja jestem człowiekiem.

Jestem takim zajebistym człowiekiem, bardziej człowiekowatym niż Ty.

Dobry czas …

… jest właśnie teraz. Gdy próbowałam go sobie wyobrazić, sprawy się miały w tym moim wyobrażeniu całkiem inaczej. W latach minionych byłam bardziej kompaktowa, spoista, zwarta, nadawałam się do prawie każdej szuflady i generalnie można było powiedzieć, że pasowałam, gdzie tylko by mnie nie postawić. Wprawdzie Ktoś niby zauważał i twierdził, że wystaję na pierwszy rzut oka, ale, cóż, Ktoś był rażąco nieobiektywny i potrzebował pomocy żony, by nabrać dystansu. A ja z biegiem lat faktycznie stawałam się mniej ustawna i irytująca jak mikroskopijny zadzior na gładziutkiej ławce. Rozbrykałam się, porosłam też czymś w rodzaju miękkiego pancerza, bardziej podobnego do mchu niż do prawdziwej zbroi. Nie myślałam, że tak to będzie. Omszoną, aksamitną w dotyku – taką zastał mnie mój dobry czas, gdy przestałam się starać.

Kate Bush – Hounds Of Love