Ludzie z wartościami.

Piszą więc, że żyjemy w świecie bez wartości. Jacyś my. Wszystko jest powierzchowne, nic nie warte, przytaczają tyle przykładów z życia jakichś ludzi. Nas. Jakiś innych Ich. A oni są ponad tym wszystkim, mają głębokie więzi ze światem, z mityczną, świetlaną przeszłością, złotymi czasami, gdy żyło się prawo i syto, zgodnie z ich wartościami. Pojawiają się w grupkach, nawzajem lajkując swoje teksty o tym, jak wstrętny jest świat, który ich otacza, jak bardzo są niezrozumiani, jak lepsi niż to się komu zdaje i śni. Bystrzy, głębocy, krystaliczni. Górskie potoki.

Przeżywam rozczarowanie spotykając ich w realu. Mijam obojętnie te cięte diamenty, te czyste krynice prawiące o swojej nieskończonej, a przynajmniej większej od innych, wrażliwości. Czuję się znowu jak nauczycielka gimnazjum, która wchodzi do klasy przepełnionej pępkami świata dumnymi ze swojej ignorancji. Czasem znajduję wyjątek, który mówi o swojej pasji, zamiast bezustannie porównywać się z innymi. Dzieje się to jednak niezbyt często.

Trzeba być człowiekiem.

Bo ja jestem człowiekiem.

Opowiedz mi o tym. Ale tym razem z samymi konkretami.

2 uwagi do wpisu “Ludzie z wartościami.

  1. Mniej więcej 30 lat temu, na lekcji religii, klasa mojego kuzyna dostała przekonwertowane pytanie o to, do jakich wartości dążą. Brzmiało ono „co chcielibyście w życiu dorosłym osiągnąć?”. Jak zdążyłaś podczas pracy z młodzieżą zauważyć, nastolatki są całkiem niezłe w zgadywaniu, jaka odpowiedź sprawi dorosłemu przyjemność, nawet jeśli śmierdzi fałszem na odległość, więc uczniowie zaczęli wymyślać cuda na kiju, a to żeby pomagać innym, a to, żeby żyć jak Chrystus (k…a jak?! w na przełomie 2-go i 3-go tysiaclecia?!), aż wreszcie trafiło na mojego kuzyna. Ponieważ lubił mówić to, co myśli, powiedział, że chciałby mieć kiedyś taką pracę, żeby zarobić na własny dom, samochód, jakąś fajną dziewczynę…. I wtedy klecha dostał jakiegoś jobla i zaczął kuzyna wyzywać przy całej klasie, przy czym „materialista” był najłagodniejszą z obelg. To była jego ostatnia lekcja religii, stwierdził że nie będzie go świr uczył moralności.
    Nie sądzę, by wspomniany pan ksiądz zdawał sobie sprawę, że gdyby się zastanowić, to kuzyn za wartości uznał godną pracę, bezpieczeństwo, kogoś, kogo by kochał, czyli prawdziwy dom, tyle że powiedział to innymi słowami. Mało tego, nie sądzę, by ów ksiądz był na tyle inteligentny, żeby rozumiał, iż jego pytanie było pytaniem o wartości., a już z całą pewnością nie rozumiał tego, że właśnie zamiast przyciągnąć ucznia do wiary, odepchnął go od niej na dobre. Za bardzo był na to zajebisty,

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s